poniedziałek, 5 maj 2008

Matura cz.1

No to dzisiaj pisałem maturę z języka polskiego oczywiście na poziomie podstawowym, bo nie jestem jeszcze taki szalony, żeby z moimi marnymi umiejętnościami w tym zakresie wiedzy garnąć się na rozszerzenie. Muszę przyznać, że poszło mi dużo lepiej niż wstępnie zakładałem, ogólnie egzamin nie był raczej trudny, przynajmniej w moim zdaniem.

Na początek test z rozumienia tekstu czytanego i tutaj miłe zaskoczenie, bo artykuł na temat blogowania. Przyznam szczerze, że z tego tekstu byłem bardzo zadowolony, ponieważ był pisany prostym językiem zrozumiałym chyba dla każdego bez żadnych skomplikowanych wywodów na bóg wie ile stron. Dwie strony całkiem przyjemnego i ciekawego czytania, które powiem szczerze przeczytałbym z chęcią nawet jeśli nie byłby to tekst maturalny. Co do pytań załączonych do tekstu to ogólnie nie prezentowały sobą nic wielkiego.

Jeśli chodzi o wypracowanie to wybrałem temat pierwszy, w którym trzeba było na podstawie dwóch tekstów “Ody do młodości” A.Mickiewicza i “Któż nam powróci” Kazimierza Przerwy-Tetmajera opisać stosunek młodych do pokolenia ojców opierając się o wiedzę historyczną. Jeśli dobrze kojarzę pierwszy to Romantyzm, a drugi to Pozytywizm. Mam nadzieje, że tak, bo inaczej nie będzie ze mną wesoło.

W każdym bądź razie pisać wszystko skończyłem po około godzinie i musiałem ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu spędzić jeszcze godzinę na czekaniu aż miną dwie godziny, bo jak powiedział mi przewodniczący komisji to jest minimalny czas po jakim mogą mnie wypuścić.

Uff… nienawidze garniturów. Jutro angielski.

niedziela, 4 maj 2008

Stres przed Maturą - A po co mi to?

Jak pewnie część z was wie jutro rozpoczynają się matury. Dla wielu jest to dzień sądny, podczas którego jak sami piszą ma zaważyć się ich przyszłość. No bo przecież od jej wyniku zależy to czy dostaniemy się do lepszej czy gorszej uczelni, a być może nigdzie się nie dostaniemy. Bez zbędnego gadania i tak wiecie, że jest ważna, więc daruje sobie te 4 stronicowe pouczenie na ten temat jakie zwykli nam sypać nauczyciele na lekcjach. Niech będzie, że jestem łaskawy, a może po prostu nie chce nikogo zanudzić na śmierć zbędną gadaniną, mniejsza z tym ;] Przejdźmy dalej.Nie wiem jak jest u innych, ale w moim otoczeniu większość osób dorosłych lubuje się w podkreślaniu jej wagi i zaganianiu do nauki. Tutaj stawiam pytanie:

Po co? Jaki ma sens dalsze stresowanie maturzysty? Jaki ma sens zaganianie do nauki?

Żadnemu z nas (maturzystów) nie potrzeba dodatkowego stresu i tak wszyscy wiemy jak ona jest ważna, nie trzeba nam tego dodatkowo przypominać, naprawdę uwierzcie, że przez te trzy lata liceum lub cztery technikum każdy z nas wysłuchał się już dostatecznie wiele na temat jej wagi. Mija się z celem także zaganianie nasz do nauki, bo skoro przez te kilka lat niczego się nauczyliśmy to przez kilka dni ameryki nie odkryjemy, a jeśli nie próżnowaliśmy to po co tracić siły na naukę tego co już wiemy? Jak dla mnie wszelkie te działania są nielogiczne.

Teraz coś bardziej o mnie. Moja rodzona matka nie może nadziwić mi się dlaczego nie widać po mnie żadnych objawów stresu, którego faktycznie prawie we mnie nie ma. Prawie, bo nie ma chyba człowieka, który by się nie stresował choć trochę w takiej sytuacji. W każdym bądź razie choć poziom stresu jest we mnie znikomy, o czym świadczyć może choćby to, że do tej pory nie napisałem jeszcze prezentacji maturalnej nie mówiąc już nawet o jakimkolwiek przygotowaniu do niej. Pytanie teraz dlaczego się jestem w takim, a nie innym stanie? Odpowiedź jest prosta, ponieważ wiem, że na maturze się świat nie kończy, a nawet jeśli bym ją źle napisał to w dalszym ciągu mogę do niej przystąpić w późniejszym okresie czasu, czyli za rok lub dwa. W niczym nie ma pośpiechu co się odwlecze to nie uciecze. Poza tym pokładam też sporo wiary w moją wiedzę, która być może nie jest imponująca i pozostawia naprawdę wiele do życzenia, jednak powinna wystarczyć. Drugą sprawą jest to, że doskonale zdaje sobie sprawę z tego, iż zwiększony poziom stresu tylko utrudniałby mi koncentracje na sali egzaminacyjnej, a sama świadomość tego również pomaga mi z nim walczyć lub też powiedziałbym opierać się mu, bo to bardziej tutaj pasuje.

Dorzucę jeszcze kilka słów do tych, którzy podobnie jak ja pomaszerują jutro w strojach galowych popisać się swoją wiedzą z trzech lat:

Naprawdę nie ma się czym przejmować, świat się nie wali, a życie trwa dalej. Za rok, dwa będziecie się śmiać z własnego stresu.

sobota, 3 maj 2008

Jeszcze kilka ;]

jeszcze kilka zdjęć z dzisiejszej sesji ;]




Zdjęć kilka

Dzisiejsza i wczorajsza sesja ;]








Zapraszam do komentowania ;]

piątek, 2 maj 2008

Nowa Manga ;]

Świat Blame to jedno wielkie zniszczone miasto pozostawione prawdopodobnie przez upadłą ludzką cywilizację,o którym od początku do końca mangi dane nam będzie niewiele się dowiedzieć , jedyne co wiemy jest to,że wszędzie panuje nieporządek i wieczna walka o przetrwanie. Wiele stron wciąż walczy ze sobą mordując się wzajemnie jednocześnie próbując żyć w tym chorym świecie. Główny bohater Killy podróżując przez tą modernistyczną dżunglę wciąż napotyka ślady martwej już od dawna cywilizacji starając się odnaleźć człowieka ze specyficznym genem, który prawdopodobnie jako jedyny może zmienić panującą na świecie sytuacje. Cała manga skupia się właśnie na tych poszukiwaniach przedstawiając nam niekompletne skrawki wiedzy o świecie wykreowanym przez jej autora. Specyficzny klimat kreowany przez niewielką ilość dialogów jakie wypowiada małomówny bohater i spowiającą wszystko tajemnicze sprawia, że dzieło to nabiera nietypowych dla żadnej innej znanej mi mangi cech, przez co jednocześnie jest bardzo ciekawe.

Plusy tej mangi to:

+Specyficzny postapokaliptyczny tajemniczy klimat
+Różnorodność świata+Bardzo ciekawa fabuła
+Urozmaicone walki
+Brak jednoznacznego podziału między złem, a dobrem, każdy dba o swój interes.
+Główny bohater
+Uczucie niedosytu

Minusy:

-Pragnienie poznania prawdy/historii tego świata do końca nie zostaje zaspokojone

ps. zapraszam na sielakos.wordpress.com